poniedziałek, 28 grudnia 2009

Dirtbombs "Ultraglide in Black" (In The Red, 2001)


















Po chaotycznym i dosyć ostrym debiucie, nikt się chyba takiego cacka po Dirtbombs nie spodziewał. Oto bowiem Collins i spółka przerzucają się na (uogólniając) soul. Old skulowy i oczywiście "do bólu gitarowy", ale jednak. Zero pankroka, dużo bardzo ładnych, chwytliwych melodii. Oni mogli by być gwiazdorami, bo potencjał komercyjny ogromny. Ale nie ma to jak pasja.
Swoją droga trochę mi się z tą kapelą odmieniło, tzn. właśnie ten album w ciągu ostatnich miesięcy stał się nagle moim ich ulubionym.
A i zapomniałem wspomnieć o pewnej ważnej rzeczy, kiedy to Dirtbombs tu przedstawiałem kilka miesięcy temu. Otóż Collinsowi jeszcze w czasach the Gories marzyła się kapela, w której napierdalało by dwóch bębniarzy i dwóch basistów jednocześnie. Tak, Dirtbombs jest właśnie taką kapelą. Z czego drugi bas to jedno wielkie "bbbzzzzzzzzzzz". Fuzzbox, piękna rzecz. Przy "Chains of Love" zawsze wyskakuję z butów.

DOWNLOAD

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.