Jak gdzieś kiedyś napisałem, Ritardy reaktywowały się na chwilę po rozpadzie Lost Sounds. Wydali trzy single, z czterech planowanych. Miały zapowiadać nowy album, który jednak nigdy nie został nagrany, bo Jayowi odbiło w inną stronę. "Plastic Surgery" jest drugim z tych singli, na moje ucho najlepszym. Jeden z kawałków, "Human Race", wskazuje już na kierunek, w jakim niedługo miał pójść Niedorozwój. Ale nie ma to jak cover Persuadors. Enjoy!
1. Plastic Surgery 2. Just Too Much 3. Human Race 4. Left For Dead
Jak już pisałem, do Ryana Wonga doszedł inny ex-Reatard, Steve Sleaze i razem nagrali debiutancki album wyprodukowany przez Jaya Reatarda. No i produkcja naprawdę zaskakuje - po takiej ekipie spodziewałem się sporej ilości garażowego hałasu i wściekłości, a tymczasem dźwięk jest tu dosyć przestrzenny i brzmienie absolutnie uszu nie rani, choć oczywiście brud całkiem nie zniknął. Całość to mocny i zadziorny, ale też dosyć przebojowy rock'n'roll ze śladami punkrocka. Słychać chwilami też coś innego - nieco psychodeliczne odjazdy, ale tutaj jeszcze dosyć nieśmiało (dopiero ostatnio poszli bardziej w tym kierunku, już praktycznie całkowicie odcinajac się od punkrocka; swoją muzyka nazywają teraz "desert rock"). Miejscami słychać wpływ Oblivians, a nawet Reigning Sound, za to Reatards już nie bardzo, a Wong coraz rzadziej drze ryja. Lub jeszcze inaczej, może bardziej przekonująco - mimo tych skojarzeń trzeba stwierdzić, że Tokyo Electron na tym wydawnictwie odnalazło swój własny styl. Jak dla mnie bomba. A w repertuerze miażdżące wykonanie utworu poppunkowych klasyków, the Plugz.
1. Hangman's Song 2. Electrify Me 3. Theyll Come For You 4. Yuma County 5. Darkside 6. Mis Ojos 7. Make Me Bleed 8. Dark Skin Lady 9. Im Worthy 10. I Cant Have You 11. When You Hear Me 12. Down On The River
Początkowo jednoosobowa formacja założona przez Ryana Wonga, postać numer dwa w Reatards. Później do Wonga dołączył m.in. kolejny Niedorozwój, Steve Sleaze, a wreszcie sam Jay Reatard wyprodukował ich debiutancki album. Ale zanim do tego doszło, Wong samotnie nagrał trzy single, w których wyraźnie słychać wpływ Reatards, choć w każdym kolejnym stopniowo coraz mniej - w zamian więcej Oblivians. Fajnie się tego słucha po kolei, widać coraz więcej kombinowania w ciągłym poszukiwaniu własnego stylu. A warsztat rósł naprawdę szybko. "Will Put A Charge In You" to singiel numer trzy i moim skromnym pierwszy krok do prawdziwego Tokyo Electron. Będący idealnym połączeniem punkrocka i odjechanego rock'n'rolla. I love this shit
1. Innocent 2. Burn In Hell 3. Will Put A Charge In You