Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Altitude Records. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Altitude Records. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 sierpnia 2009

Mr. Airplane Man "Mr. Airplane Man" (Altitude Records, 1998)

Nazwa kapeli wzięta z piosenki Howlin' Wolfa. Znowu, po Gories, blues bez basu. Jego brak rekompensuje uroda dwóch pań składających się na cały zespół. No dobra, umiejętności. Grały - ze dwa, trzy lata temu się rozeszły - minimalistycznie i psychodelicznie. Czasem brudno i zadziornie, ale na tej płycie pazura jeszcze niewiele. To ich debiut, porażający niesamowitym, pustynnym klimatem (stoner?!). Kojarzy mi się ze starym dobrym kinem drogi. Tara udziela się obecnie w garage punkowych Turpentine Brothers. Margaret z kolei przez chwilę zasilała szeregi Tennesee Tearjerkers, kapeli Jacka Yarbera z Oblivians. Obecnie gra solo (jako Margaret Airplane Man) i tworzy muzykę do swojej macierzystej kapeli podobną, ale miksuje ją jeszcze z elektroniczną muzyką transową. Gdzieś niedługo jej debiutancki album ma wyjść.
Przyznam, że kiedy słucham tej płyty, to mam problem w dobrnięciem do końca. Ale tylko dlatego, że nie mogę się powstrzymać, by nie słuchać pierwszych czterech utworów w kółko.

1. Baby
2. Moanin' For My Baby
3. You Lefr Me Cold
4. Highway
5. My Hand
6. Sun Sinkin' Low
7. Rain So Hard
8. Jesus On The Mainline

http://www.megaupload.com/?d=9MBNS3LZ
31.7 mb

[płytę posiadam dzięki www.cosmozebra.blogspot.com]

do posłuchania "Baby"

oraz "Highway"