niedziela, 16 sierpnia 2009

Gories "House Rockin" (Fanclub Records/New Rose, 1989)

Debiut królów garage punka. Prymitywnie, surowo i tanecznie.
  1. Feral
  2. I Think I've Had It
  3. Charm Bag
  4. Boogie Chillun
  5. I'll Go
  6. Hidden Charms
  7. Sovereignty Flight
  8. You'll Be Mine
  9. You Done Got Wrong
  10. Sister Ann
  11. Give Me Love
  12. Let Me Hear The Choir Sing

do posłuchania "Feral"

oraz "Sovereignty Fligh"

piątek, 14 sierpnia 2009

Cococoma "All I Give" (Shit Sandwich Records, 2006)

Debiutancki singiel jednej z najlepszych, moim skromnym, kapel ostatnich lat. Energiczne i mocne, a jednocześnie bardzo melodyjne. Trashowy punk'n'roll z organkami, który rozrusza każdego. Trzon zespołu stanowi małżeństwo, państwo Roe. Mąż jest wokalistą i jednocześnie perkusistą.

1. All I Give
2. Don't Tempt Me
3. Premonition

http://www.mediafire.com/?kmsxywyxnnz
15.6 mb

do posłuchania "Don't Tempt Me"

oraz "Premonition"

czwartek, 13 sierpnia 2009

Dirtbombs "Horndog Fest" (In The Red, 1998)

Debiut najdłużej istniejącej kapeli Micka Collinsa (Gories, Blacktop). To zespół znany z tego, że energetycznego rock'n'rolla miksuje z popowymi melodiami (sic!). Ale na tym krążku jeszcze swojego stylu nie mieli uformowanego. I jest mój ulubiony ich krążek. Chaotyczna mieszanka, od hałaśliwego punkrocka pełnego "noise'owych brudów" przez melodyjny rock'n'roll po wycieczki w stronę oldskulowej psychodelii. Klasa sama w sobie.

1. Vixens In Space
2. I Can't Stop Thinking About It
3. Granny's Little Chicken
4. Bittersweet Romance Song
5. Armageddon Double Feature (Lovesick Blues #4)
6. She Blinded Me With Playtex
7. A Brief Treatise On The Discovery Of Antimatter
8. Pheremone Smile
9. My Heart Burns With Deeps Of Lurve
10. Burnt To Cinders
11. Fox Box
12. Shake!! Shivaree

http://www.megaupload.com/?d=RACE3Q91
25.97 mb

do posłuchania "I Can't Stop Thinking About It"

oraz "She Blinded Me With Playtex"

Mr. Airplane Man "Primitive" (2000)


















Drugie swoje małe wydawnictwo panie nagrały, a następnie wydały całkowicie same. "Primitive" jest więc rzeczą totalnie garażową, a z bluesa przechodzi w zadziorny rock'n'roll. Przyszłe płyty miały się okazać czymś pomiędzy "Primitive" a debiutem. Nie, te zdjęcia na górze to nie okładka.

1. Could You Be My Man
2. All Alone
3. Johnny Johnny
4. Telephone
5. Blue As I Can Be

http://www.megaupload.com/?d=HUP5PQWN
20.88 mb

[płytę posiadam dzięki www.cosmozebra.blogspot.com]

do posłuchania "Could You Be My Man"

oraz "Johnny Johnny"

środa, 12 sierpnia 2009

Coachwhips "Bangers Versus Fuckers" (Narnack Records, 2003)

John Dwyer to kolejny nadludzko płodny bohater tego bloga. Coachwhips to jedna z wielu jego kapel, żeby tylko wymienić The Hospitals czy Thee Oh Sees. Podobno na początku Coachwhips miało być jednoosobową orkiestrą grającą muzykę awangardową. Szybko do Dwyera dołączyłą jednak pewna para i kapela zaczęła siać nie lada zniszczenie. Punkowa prostota, zadziorność i tempo oraz do bólu rock'n'rollowe riffy. Specyficzna minimalistyczna perka kojarząca mi się z Gories i Oblivians. Słynęli też z tego, że ni ch nie da rady zrozumieć choćby fragmentu tekstu. Płyta kurewsko głośna, tak więc słuchać tylko późnymi nocami. 250% trash!

1. You Gonna Get It
2. Extinguish Me
3. I Knew Her
4. Purse Peekin'
5. Dance Floor Bathroom
6. I Drank What?
7. Evil Son
8. The Alarm
9. Recline, Recline
10. Muscle of Love
11. Good Night, Good Bye

http://www.sendspace.com/file/sumqc6
24 mb

do posłuchania "You Gonna Get It"

oraz "Purse Peekin'"

wtorek, 11 sierpnia 2009

Mr. Airplane Man "Mr. Airplane Man" (Altitude Records, 1998)

Nazwa kapeli wzięta z piosenki Howlin' Wolfa. Znowu, po Gories, blues bez basu. Jego brak rekompensuje uroda dwóch pań składających się na cały zespół. No dobra, umiejętności. Grały - ze dwa, trzy lata temu się rozeszły - minimalistycznie i psychodelicznie. Czasem brudno i zadziornie, ale na tej płycie pazura jeszcze niewiele. To ich debiut, porażający niesamowitym, pustynnym klimatem (stoner?!). Kojarzy mi się ze starym dobrym kinem drogi. Tara udziela się obecnie w garage punkowych Turpentine Brothers. Margaret z kolei przez chwilę zasilała szeregi Tennesee Tearjerkers, kapeli Jacka Yarbera z Oblivians. Obecnie gra solo (jako Margaret Airplane Man) i tworzy muzykę do swojej macierzystej kapeli podobną, ale miksuje ją jeszcze z elektroniczną muzyką transową. Gdzieś niedługo jej debiutancki album ma wyjść.
Przyznam, że kiedy słucham tej płyty, to mam problem w dobrnięciem do końca. Ale tylko dlatego, że nie mogę się powstrzymać, by nie słuchać pierwszych czterech utworów w kółko.

1. Baby
2. Moanin' For My Baby
3. You Lefr Me Cold
4. Highway
5. My Hand
6. Sun Sinkin' Low
7. Rain So Hard
8. Jesus On The Mainline

http://www.megaupload.com/?d=9MBNS3LZ
31.7 mb

[płytę posiadam dzięki www.cosmozebra.blogspot.com]

do posłuchania "Baby"

oraz "Highway"

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Oblivians "Barristers Ninety Five" (In The Red, 2009)

Koncert z 1995 roku wydany z okazji reaktywacji. Panowie ostro czadzą do samego końca bez oznak zmęczenia, bawiąc się chwilami w chaotyczne improwizacje. Zajebiste kawałki i zajebista jakość. Niemało coverów (np. Compulsive Gamblers, Demolition Doll Rods), ale jak to ktoś napisał, Oblivians grają cudze kawałki tak jakby do nich należały. Większość utworów w nieco innych wersjach niż na wydawnictwach studyjnych (perkusja!). Album wydany tylko na vinylu, do kupienia jedynie podczas gigów Oblivians/Gories lub u wydawcy;)

http://www.intheredrecords.com/

1. Oh How To Do Know
2. Losing Hand
3. We're The Doll Rods
4. Ja Ja Ja
5. Hey Ma, Look At Sis
6. Mystery Girl
7. Teardrop For You
8. Vietnam War Blues
9. Pill Popper
10. Strong Come On
11. The Leather
12. The Drill
13. Let Him Try
14. Black September
15. Trouble
16. The Leather Part II
17. Clones

http://www.mediafire.com/?izuxxm20n2q (link znaleziony na blogu Nothing But Trash)
79 mb

do posłuchania "Losing Hand"


oraz "Mystery Girl"

Lost Sounds "Motorcycle Leather Boy" (Tic Tac Totally, 2008)

To jedyne jak na razie pośmiertne wydawnictwo popaprańców z Memphis, to istna rock'n'rollowa rzeź. Dwa covery wczesnych Oblivians nagrane tuż przed rozpadem Lost Sounds. Jak dla mnie przebijają oryginały.





1. Motorcycle Leather Boy
2. Love Killed My Brain

http://www.mediafire.com/?tm2hiz3wr22
waga: 3,3 mb

do posłuchania oba kawałki

Lost Sounds "1+1=Nothing" (Empty Records US, 2001)

Mrocznie i agresywnie. Od gotyku i metalu, przez nową falę po punk i rock'n'roll, czyli trzy utwory definiujące black wave. Lost Sounds w pigułce! Jedno z moich ulubionych małych wydawnictw.


1. 1 + 1 = Nothing
2. Memphis Is Dead
3. Memphis Girl Fight


http://www.mediafire.com/?ijidyud3bgq
waga: 13.8 mb

do posłuchania "Memphis Is Dead"

wtorek, 7 lipca 2009

Tokyo Electron "Tokyo Electron" (Shattered Records, 2005)

Jak już pisałem, do Ryana Wonga doszedł inny ex-Reatard, Steve Sleaze i razem nagrali debiutancki album wyprodukowany przez Jaya Reatarda. No i produkcja naprawdę zaskakuje - po takiej ekipie spodziewałem się sporej ilości garażowego hałasu i wściekłości, a tymczasem dźwięk jest tu dosyć przestrzenny i brzmienie absolutnie uszu nie rani, choć oczywiście brud całkiem nie zniknął. Całość to mocny i zadziorny, ale też dosyć przebojowy rock'n'roll ze śladami punkrocka. Słychać chwilami też coś innego - nieco psychodeliczne odjazdy, ale tutaj jeszcze dosyć nieśmiało (dopiero ostatnio poszli bardziej w tym kierunku, już praktycznie całkowicie odcinajac się od punkrocka; swoją muzyka nazywają teraz "desert rock"). Miejscami słychać wpływ Oblivians, a nawet Reigning Sound, za to Reatards już nie bardzo, a Wong coraz rzadziej drze ryja. Lub jeszcze inaczej, może bardziej przekonująco - mimo tych skojarzeń trzeba stwierdzić, że Tokyo Electron na tym wydawnictwie odnalazło swój własny styl. Jak dla mnie bomba. A w repertuerze miażdżące wykonanie utworu poppunkowych klasyków, the Plugz.

1. Hangman's Song
2. Electrify Me
3. Theyll Come For You
4. Yuma County
5. Darkside
6. Mis Ojos
7. Make Me Bleed
8. Dark Skin Lady
9. Im Worthy
10. I Cant Have You
11. When You Hear Me
12. Down On The River

waga: 55 mb

do posłuchania "Make Me Bleed"


http://www.megaupload.com/?d=USU6WE54

Black Lips "Los Valientes Del Mundo Nuevo" (Vice, 2007)

Ta płyta to być może jeden wielki szwindel. Największe pojeby współczesnego garażu pojechały do Tijuany dać koncert, który został zarejestrowany i natychmiast wydany. Podobno. Wielu krytyków i muzyków twierdzi, że to bzdura, że ta płyta musiała zostać nagrana w studiu, bo brzmi zwyczajnie za dobrze. Świetnie zagrane i świetnie nagrane, prawie nie słychać oznak zmęczenia "czarnoustych". Dla mnie ważne jest to, że "Los Valientes" rozpierdala, od początku do samego końca. Jest kilka przystanków na spokojniejsze granie, ale ogólnie to kurewsko przebojowy czad. Kawałki, które na (oficjalnie;]) studyjnych płytach były naprawdę brudne i ostre, tu zostały zaserwowane zaskakująco skocznie i przyjemnie. Inne, które wcześniej najwyżej bujały potencjalnych słuchaczy, tu są niezwykle energicznie wykonane (np. "Juvenile" - wcześniej leniwy blues, teraz szybki rock'n'roll). Można wyskoczyć z butów. "This gonna be the best live record ever!" - krzyczy do domniemanej publiczności jeden z muzyków i nawet jeśli jest to zwykłe oszustwo, to trzeba przyznać, że bardzo przekonujące.

1. M.I.A.
2. Boomerang
3. Sea Of Blasphemy
4. Stranger
5. Not A Problem
6. Hippie, Hippie, Hoorah
7. Boone
8. Everybody's Doing It
9. Fairy Stories
10. Dirty Hands
11. Buried Alive
12. Juvenile

do posłuchania "Sea Of Blasphemy"


http://rapidshare.com/files/17523095/Los_Valientes_Del_Mondo_Nuevo__2007_.zip
waga: 48 mb

Tokyo Electron "Will Put A Charge In You" (Shattered Records, 2005)

Początkowo jednoosobowa formacja założona przez Ryana Wonga, postać numer dwa w Reatards. Później do Wonga dołączył m.in. kolejny Niedorozwój, Steve Sleaze, a wreszcie sam Jay Reatard wyprodukował ich debiutancki album. Ale zanim do tego doszło, Wong samotnie nagrał trzy single, w których wyraźnie słychać wpływ Reatards, choć w każdym kolejnym stopniowo coraz mniej - w zamian więcej Oblivians. Fajnie się tego słucha po kolei, widać coraz więcej kombinowania w ciągłym poszukiwaniu własnego stylu. A warsztat rósł naprawdę szybko. "Will Put A Charge In You" to singiel numer trzy i moim skromnym pierwszy krok do prawdziwego Tokyo Electron. Będący idealnym połączeniem punkrocka i odjechanego rock'n'rolla. I love this shit

1. Innocent
2. Burn In Hell
3. Will Put A Charge In You

waga: 5,6 mb
http://www.megaupload.com/?d=04BUBDAJ

do posłuchania "Burn In Hell"

Blacktop "I Got A Baaad Feelin' About This: The Complete Recordings" (In The Red, 2003)

Kolejna formacja Micka Collinsa, lidera kultowych The Gories. Ta sama oszczędna perkusja i muzyczny chaos, ale rzecz dużo mocniejsza i brudniejsza. No i pojawił się wreszcie bas. Totalnie przesterowane gitary atakują riffami rhytm'n'bluesowymi i rock'n'rollowymi (jest nawet przeróbka szlagieru Elvisa), także nie brakuje przebojowych fragmentów. Do tego pan Collins nauczył się naprawdę ładnie śpiewać. W składzie także Janet Walker oraz Darin Lin Wood, założyciele Fireworks.
To wydawnictwo składa się z ich dwóch albumów oraz kawałków singlowych, a więc jest to zbiór ich wszystkich nagrań studyjnych. Oswójcie się z hałasem i z pewnością wpadnie w ucho.

waga: 81 mb
http://www.megaupload.com/?d=X34U5I4U

do posłuchania "Hot Lips & Swivel Hips"

środa, 20 maja 2009

Reatards "Teenage Hate" (Goner Records, 1998)

Po wydaniu singla "Get Real Stupid", do Jaya Reatarda szybko dołączył inny pierdolec, Ryan Wong i w ten sposób Reatards już na zawsze przestało być jednoosobowym zespołem. "Teenage Hate" to ich "studyjny" debiut. Wściekły, szybki punk z rokendrolowymi riffami i ledwie kilkoma chwilami na odpoczynek. Osiemnaście killerów, w tym covery Fear i Dead Boys oraz nowa wersja utworu z "singla z wiaderkiem".
I taka cieawostka: po wydaniu tej płyty, Reatards wyruszyło na koncertowanie po Europie. W każdym lokalu po kolei dostawali bana na kolejne występy, oczywiście ze względu na rozpierdol jaki szerzyli. Znacie to skądś?

1. I'm So Gone
2. Stacye
3. I Love Living
4. When I Get Mad
5. C'mon Over
6. Out Of My Head Into My Bed
7. You Fucked Up My Dreams
8. It Ain't Me
9. Down In Flames
10. Gotta Rock'n'Roll
11. Memphis Blues
12. Quite All Right
13. Fashion Victim
14. Old News Baby
15. Not Good Enough For You
16. Ollie Vee
17. Not Your Man
18. I Can Live Without You

waga: 44,4 mb
http://www.megaupload.com/?d=QCY8SZX9

do posłuchania "Im So Gone

Oblivians "The Sympathy Sessions" (Sympathy For The Record Industry, 1996)

W 1994 wyszedł debiutancki ośmioutworowy mini-album Obliviansów. Ale nagrano więcej utworów, a Oblivians mieli jeszcze na sesje do Sympathy wracać. Tak więc to wydawnictwo to owy mini-album pt. "Oblivians" a.k.a "Never Enough" + reszta kawałków (w tym EPka "Six Of The Best" i singiel "Kick Your Ass"). To typowy dla nich przekrój muzyczny, od prostego pankroka przez garażowy blues po czystej wody rokendrol. Brudne to granie, ale i przebojowe. Płyta wyjątkowo spójna i zdecydowania warta poznania. Zresztą wydaje mi się, że może ona podejść ludziom, którym nie podobają się ich inne wydawnictwa. Trochę mniej tu typowego dla nich kombinowania, za to chyba całkiem dużo łatwo wpadających w ucho melodii.

1. Can't Take Another Night
2. Happy Blues
3. Never Enough
4. Feel Real Good
5. Plate In My Head
6. Five Hour Man
7. Shut My Mouth
8. Show Me What You Like
9. Clones
10. No Time
11. What Rocknroll Is All About
12. Memphis Creep
13. Something $ Nothing
14. Big Black Hole
15. Can't Afford You
16. Kick Your Ass
17. No Butter For My Bread
18. Show Me Again

waga: 72,29 mb
http://www.mediafire.com/?4wozdutmtii

do posłuchania "Memphis Creep"