Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sympathy For The Record Industry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sympathy For The Record Industry. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 maja 2009

Oblivians "The Sympathy Sessions" (Sympathy For The Record Industry, 1996)

W 1994 wyszedł debiutancki ośmioutworowy mini-album Obliviansów. Ale nagrano więcej utworów, a Oblivians mieli jeszcze na sesje do Sympathy wracać. Tak więc to wydawnictwo to owy mini-album pt. "Oblivians" a.k.a "Never Enough" + reszta kawałków (w tym EPka "Six Of The Best" i singiel "Kick Your Ass"). To typowy dla nich przekrój muzyczny, od prostego pankroka przez garażowy blues po czystej wody rokendrol. Brudne to granie, ale i przebojowe. Płyta wyjątkowo spójna i zdecydowania warta poznania. Zresztą wydaje mi się, że może ona podejść ludziom, którym nie podobają się ich inne wydawnictwa. Trochę mniej tu typowego dla nich kombinowania, za to chyba całkiem dużo łatwo wpadających w ucho melodii.

1. Can't Take Another Night
2. Happy Blues
3. Never Enough
4. Feel Real Good
5. Plate In My Head
6. Five Hour Man
7. Shut My Mouth
8. Show Me What You Like
9. Clones
10. No Time
11. What Rocknroll Is All About
12. Memphis Creep
13. Something $ Nothing
14. Big Black Hole
15. Can't Afford You
16. Kick Your Ass
17. No Butter For My Bread
18. Show Me Again

waga: 72,29 mb
http://www.mediafire.com/?4wozdutmtii

do posłuchania "Memphis Creep"

Bad Times "Bad Times" (Goner Records, 2001 + Sympathy For The Record Industry, 2002)

A oto jednorazowy projekt typu "all stars band" - Erica z Oblivians, Jaya Reatarda wiadomo skąd i Kinga Louie Bankstona z Royal Pendletons, Persuaders i przede wszystkim King Louie One Man Band. Projekt bardzo jednorazowy, bo jego działalność ograniczyła się do zagrania jednej próby i jednego koncertu. Efektem tego właśnie to wydawnictwo - agresywny garażowy pankrok okazjonalnie masakrujący rokendrolowe riffy. W repertuarze jeden utwór Reatards, całość zresztą brzmi jak Oblivians przefiltrowane przez Reatards, no i Persuaders. Czyli maksimum brudu i satysfakcji dla wytrwałych.

1. Streets Of Iron
2. Over You
3. Momma Told Me So
4. The Jim Miller Bounce
5. Glitter Boys
6. You're So Lewd
7. Wrong Way To Love
8. Sometimes She Wants It
9. Listen To The Band
10. Trapped In The City
11. Bad Time
12. Crazy Dream
13. Before We're Dead And Gone
14. Vaccination

http://rapidshare.com/files/235129051/Bad_Times.rar.html
waga: 26,5 mb

do posłuchania "Listen To The Band"

środa, 15 kwietnia 2009

Les Sexareenos "28 Party Dancers From Montreal's Finest" (Sympathy For The Record Industry, 2005)

A to kapela z Kanady. Miałem wrzucić któryś z ich dwóch studyjnych albumów, ale niestety przepadły z powodu pewnej awarii. Także wrzucam pośmiertny składak kawałków singlowych i odrzutów, który właściwie jest moim ulubionym ich wydawnictwem ze względu na większą ilość brudu i pankowych korzeni. Les Sexareenos grali roztańczonego rock'n'rolla, który każdego zgonującego właśnie pijaka przywróciłby do pionu, that's for sure. Człowiek słucha tego i jedyne na co ma ochotę, to skakać i tańczyć, skakać i tańczyć, a także skakać i tańczyć. Najlepiej w towarzystwie jakiejś niekoniecznie wyimagowanej pin up girl. Zajebiście chwytliwe melodie i pozytywny power, którym ożywić by można niejednego zombiaka. Czyżbym się powtarzał? Dodam tylko, że jednym z członków tego zacnego zespołu był koleś znany głównie jako Mark Sultan, późniejszy lider jednoosobowej załogi o nazwie BBQ. Którą w skrzyżowaniu z Kingiem Khanem niedługo tu wrzucę. A póki co - Everybody Sexareeno!

1. Wild Wild Wild
2. Leave Me Alone
3. Everybody Sexareeno!
4. Let's Go
5. Ruby D
6. I Can't
7. Girl
8. Mojo Workout
9. Out To Sea (Alternate Take)
10. Work For Run
11. Way That You Work
12. Lights Out
13. We Gonna Ball
14. Why Why Why
15. Journey To Tyme (Alternate Take)
16. I Found You
17. Boys Are Boys
18. Sorority Girl
19. Roses Are Red
20. Carolina, Yeah!
21. Go Away
22. Take It Off
23. All The Kids
24. Without Your Love
25. Don't Need You No More
26. I Need You There
27. Little Bit O' Soul
28. White Light, White Heat (Live)

waga: 81,9 mb
http://rapidshare.com/files/221790502/Les_Sexareenos_-_28_Party_Dancers.rar.html

do posłuchania "Girl"

April March & The Makers "April March Sings Along With The Makers" (Sympathy For The Records Industry, 1996)

April March to sympatyczna laska, której sławę tu i tam przyniósł rokendrolowy utwór pt. "Chick Habbit" (znany choćby z filmu "Death Proof"), a która na co dzień porusza się po terenach old skulowego poprocka (or something). The Makers to już niemłodzi pankowcy siedzący w undergroundowym rokendrolu, którzy pewnego pięknego dnia ją przypadkiem poznali. Ta płyta to specyficzny "tribute to The Makers", bowiem sami przerobili swoje kawałki zapraszając pannę Marzec do mikrofonu. Trzeba zaznaczyć, że odświeżenie wyszło im bardzo udane, a przebojowa kokietka powinna moim skromnym na stałe przerzucić się na takie klimaty. Marnuje się bidula w tym swoim popie, jej słodki wokal pasuje tu idealnie. A na pewno jest lepszy od wokalu Mike'a Makera (ups!). Przed wami niecałe 20 minut szybkich hiciorów na każdą okazję.

1. Dreams Don't Come True
2. I Just Might Crack
3. Try To Cry
4. Sometimes, Sometimes
5. Sad Little Bug
6. Explosion
7. I'm Alone
8. Let Him Try
9. Bust Out

waga: 16,4 mb
http://rapidshare.com/files/221606609/April_March___The_Makers.rar.html

do posłuchania "I Just Might Crack"